Historia pomijana (nie tylko) przez pana Jana cz.8

  • 10.10.2017, 22:35 (aktualizacja 16.12.2017, 15:40)
  • Piotr Tomasz
Historia pomijana (nie tylko) przez pana Jana cz.8
OMAK Zakrzewo

Według akt Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Złotowie od grudnia 1945 roku na terenie powiatu złotowskiego działała komórka ogólnopolskiej organizacji Wolność i Niezawisłość. Jej dowódcą był Leon Cywiński z Zakrzewa. Miał on werbować nowych członków i przyjmować od nich przysięgę w obecności proboszcza Zakrzewa, ks. Wiktora Domachowskiego. Drugą kluczową osobą w organizacji miał być Henryk Kabat ze Złotowa, który utrzymywał kontakt z Komendą AK w Tucholi. Wymienieni (poza ks. Domachowskim) należeli do Armii Krajowej podczas okupacji.

 

Niektórzy historycy kwestionują możliwość utworzenia komórki WiN na terenie powiatu złotowskiego już w grudniu 1945 roku. Należy przypomnieć, że ta ogólnopolska organizacja została utworzona 2 września 1945 roku na bazie rozwiązanej Delegatury Sił Zbrojnych. Pierwszym prezesem WiN został płk Jan Rzepecki. Interesujący jest również fakt, że współorganizatorem WiN był podpułkownik Ludwik Muzyczka, który w latach 1934-39 pełnił funkcję starosty wyrzyskiego. Istniało V Komend WiN. Ostatnia znajdowała się pod całkowitą kontrolą UB. Ścisłe dowództwo stanowili bowiem przewerbowani przez "bezpiekę" oficerowie WiN i AK.

 

Jest wysoce prawdopodobne, że organizacje w Złotowie i Zakrzewie powstały niezależnie od siebie. Tak przynajmniej wynika z zeznań Henryka Kabata (foto), który stwierdził, że Leona Cywińskiego poznał dopiero w 1946 roku. Otrzymał wówczas informację o utworzonej na terenie Zakrzewa grupie i na podstawie rozkazu z Komendy AK w Tucholi nawiązał z nią kontakt. Powyższe słowa idą w parze z zeznaniami członków grupy z Zakrzewa, którzy wskazują na jesień 1945 roku, jako początek swojej działalności. Niestety, w wielu innych miejscach zeznania nie są już tak spójne. Na przykład Leon Cywiński zaprzeczał, że był od początku dowódcą organizacji działającej na terenie Zakrzewa, przypisując powyższą funkcję Stefanowi Zielińskiemu. To nie jedyna rozbieżność. Dlatego należy oddzielnie przeanalizować historię obydwu grup.

 

Henryk Kabat przyjechał do Złotowa z terenu Wyrzyska. Miało to miejsce wiosną 1945 roku. Pewnego dnia na ulicy (rzekomo przypadkowo) spotkał oficera Armii Krajowej, którego znał z okresu okupacji. W trakcie rozmowy poinformował go m.in. gdzie pracuje i mieszka. Po upływie jakiegoś czasu Henryka Kabata odwiedził nieznany mężczyzna, który powołał się na wspomnianego oficera. Posługiwał się pseudonimem "Jaskółka". Podczas spotkania nieznajomy mężczyzna przypomniał Kabatowi, że nadal obowiązuje go przysięga złożona w okresie okupacji i w związku z tym zobowiązany jest do dalszego pełnienia służby. Według zeznań Henryka Kabata, Jaskółka miał związki z Komendą AK w Tucholi. Natomiast Paweł Jęsiek (członek grupy z Zakrzewa), zeznając przed PUBP w Złotowie, wspominał o związkach Kabata z bliżej nieznanym porucznikiem z Wyrzyska. Warto nadmienić, że wiosną 1945 roku oficerowie AK z Wyrzyska: por. Tadeusz Tracz Komentowski oraz ppor. Józef Eggert ps. "Miedza" założyli kilka grup antykomunistycznych na terenach ówczesnego województwa bydgoskiego (Tłukomy, Miasteczko Krajeńskie, Bługowo). W omawianym okresie byli też co najmniej dwa razy w Złotowie.

 

Podczas jednej z wizyt rzekomego łącznika z Komendą w Tucholi, Kabat dostał polecenie zbadanie charakteru grupy działającej w Zakrzewie. Rozkaz wypełnił na początku 1946 roku. Dotarł bowiem do Leona Cywińskiego (foto) i jego kolegów podczas zabawy w Zakrzewie. Kontakt ułatwił mu fakt, że posiadał krewnego w tej miejscowości. Henryk Kabat, po bliższym zapoznaniu się, wypełniając kolejne polecenie Komendy AK w Tucholi, zaproponował młodym mężczyznom z Zakrzewa przystąpienie do antykomunistycznej organizacji. Ci wyrazili zgodę. W związku z tym złożyli przyrzeczenie prawdopodobnie o treści "Przysięgam Bogu i Ojczyźnie, stać na straży wiary katolickiej, zwalczać komunizm i walczyć o Polskę sprawiedliwą, tak mi dopomóż Bóg". Rotę przysięgi odebrał m.in. łącznik z Komendą w Tucholi. Obecny był także ks. Wiktor Domachowski z Zakrzewa. Interesujący jest fakt, że w podobny sposób (zawsze w obecności księdza) odbywały się zaprzysiężenia zwerbowanych przez por. Tadeusza Tracz Komentowskiego oraz ppor. Józefa Eggerta osób.

 

Henryk Kabat zbudował strukturę również na terenie Złotowa, liczyła 8 osób. Oprócz Kabata należeli do niej: Smolarek, Bzówka, Wilandt, Woliński, bracia Szmidt oraz nieznany z nazwiska "Józek od Bartkowskiego". Wiosną 1946 roku łącznik o ps. "Jaskółka" poinformował Kabata, że grupa (Złotów, Zakrzewo) będzie nosiła nazwę Organizacja Młodzieżowa Armii Krajowej (OMAK) "Huragan". Przekazał również pieczęć organizacji. W tym miejscu warto przytoczyć zeznania Henryka Kabata, które złożył przed Okręgową Komisją Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Koszalinie w 1997 roku. Podał w nich bowiem inną nazwę: "Związek Młodzieży Polskiej Armii Krajowej". Stwierdził ponadto, że organizacja była zarządzana kolegialnie, a członkowie spotykali się u niego w mieszkaniu przy ulicy Kościuszki w Złotowie. Należy nadmienić, że o kolejnych spotkaniach z łącznikiem "Jaskółką" brak informacji. Wiadomo jedynie, że w lipcu lub sierpniu 1946 roku kontakty z Komendą w Tucholi całkowicie ustały. Od tego momentu członkowie grupy działali samodzielnie.

 

W tym miejscu czas poświęcić kilka zdań drugiemu członowi organizacji, mianowicie komórce działającej w Zakrzewie. W ukazujących się obecnie publikacjach historycznych przyjmuje się, że ta antykomunistyczna grupa zawiązała się samoistnie pod koniec 1945 roku. Powyższe twierdzenie wydaje się wysoce prawdopodobne. Utworzenie organizacji w Zakrzewie mogło bowiem stanowić reakcję na prześladowania ludności autochtonicznej przez władzę komunistyczną po tzw. "wyzwoleniu". Argumenty na poparcie tej tezy dostarczają sami członkowie grupy. Między innymi Paweł Jęsiek ps. "Lew", który zeznał przed SSR Wojciechem Augustyniakiem z OK BZH w Poznaniu, że "organizacja WiN powołana została jesienią 1945 roku", "rota przysięgi została odczytana w obecności ks. Domachowskiego", a grupa miała na celu "obronę i samoobronę ludności polskiej na Ziemi Złotowskiej, która krzywdzona była przez ówczesną władzę". Oczywiście dyskusyjna jest nazwa WiN. W wielu zeznaniach członków grupy z Zakrzewa używana jest bowiem nazwa "AK" lub po prostu określenie, że organizacja nie miała nazwy.

 

Na początku 1946 roku zakrzewska grupa znalazła się pod wpływem Henryka Kabata oraz łącznika z Komendą w Tucholi o pseudonimie "Jaskółka". W tym okresie pojawia się jednak kolejna ciekawa postać, mowa o Ryszardzie Gągorowskim. Niestety, nie ma informacji na temat jego działalności w okresie okupacji. Wiadomo jedynie, że w trakcie ofensywy Armii Czerwonej służył w LWP w 3 Dywizji, 7 pułku, 2 batalionie piechoty w stopniu sierżanta. Podczas bitwy o Kołobrzeg został ranny i trafił na zaplecze frontu do Sępólna Krajeńskiego. 'W tej ostatniej miejscowości, w marcu 1945 roku, dokonał dezercji. Warto nadmienić, że nie był to odosobniony przypadek. Dezercje w Ludowym Wojsku Polskim na tym terenie miały bowiem powszechny charakter. Interesujący jest fakt, że wielu z tych żołnierzy trafiało później do antykomunistycznych organizacji. Między innymi do oddziału Zygmunta Dula, który w opracowaniach historycznych określany jest jako Żandarmeria Polowa Wojska Polskiego. Tak stało się również w przypadku Ryszarda Gągorowskiego, który w antykomunistycznej konspiracji obrał sobie pseudonim "Brzoza".

 

Przy założeniu, że słowa wypowiedziane przez niego podczas przesłuchania przed PUBP w Złotowie są prawdziwe, to służył w kompanii kapitana Kazimierza Zarzyckiego, która wchodziła w skład "Żandarmerii" Zygmunta Dula. Działalność oddziału ograniczała się do stacjonowania po majątkach w powiecie sępoleńskim i pilnowania ich przed rozgrabieniem przez sowietów. Członkowie organizacji przemieszczali się także na teren powiatu złotowskiego. Gągorowski zeznał m.in. o pobycie w okolicach Lipki. Częściowe potwierdzenie tych słów można odnaleźć w zeznaniu Stefanii Szmidt, która wspominała o stacjonowaniu w 1945 roku polskich żołnierzy w miejscowości Drożyska Wielkie (powiat złotowski). W tym czasie Gągorowski wraz z innymi żołnierzami obronił ją przed sowieckimi żołnierzami.

 

Warto podkreślić, że Żandarmeria Polowa Wojska Polskiego traktowana była przez mieszkańców powiatu sępoleńskiego jako jednostka wojskowa LWP. W czasie Wielkanocy 1945 roku członkowie oddziału brali nawet udział w nabożeństwie jako kompania honorowa. Otrzymywali też przydział żywności ze starostwa, dzięki czemu nie prowadzili akcji rekwizycyjnych. Niestety w pewnym momencie UB zauważyło mistyfikację. Jesienią 1945 roku ostatecznie rozbito grupę. Niektórzy żołnierze przetrwali jednak liczne obławy, ukrywając się m.in. w lasach lutowskich i złotowskich.

 

Według zeznań Gągorowskiego, które złożył przed PUBP w Złotowie, na początku 1946 roku otrzymał rozkaz od kapitana Zarzyckiego pozyskania nowych członków na terenie powiatu złotowskiego. Polecenie to rzekomo wykonał, werbując Cywińskiego i kilku innych mieszkańców Zakrzewa. Czy tak było w istocie? Wydaje się to mało prawdopodobne. Nie ulega jednak wątpliwości, że "Brzoza" miał pewien wpływ na członków antykomunistycznego podziemia w Zakrzewie. Potwierdza to m.in. Paweł Jęsiek, zeznając, że Ryszard Gągorowski "nie był stale przy grupie, jeździł po innych powiatach i przywoził informacje dotyczące działalności antykomunistycznej w terenie". Aktywność Gągorowskiego zauważył także "Jaskółka", który polecił Henrykowi Kabatowi zbadanie sprawy i ewentualną likwidację Gągorowskiego, gdyby okazał się współpracownikiem bezpieki. Pełen podejrzeń wobec Gągorowskiego był również Leon Cywiński.

 

W świetle dostępnych dokumentów należy wykluczyć, że "Brzoza" był informatorem. Warto jednak dodać, że PUBP w Złotowie posiadał tajnych współpracowników na terenie Zakrzewa. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje ks. Wiktor Domachowski, który był informatorem UB o pseudonimie "Biały". W aktach bezpieki istnieją zapisy, że został zwerbowany na "pobudkach patriotycznym". Natomiast na podstawie relacji osób z tamtego terenu można pokusić się o stwierdzenie, że jest to mało prawdopodobne. Według ich wiedzy ks. Domachowski był prześladowany przez funkcjonariuszy, stosowano wobec niego przemoc fizyczną i psychiczną, a bezpośrednią przyczyną podjęcia współpracy była prowokacja zastosowana przez funkcjonariuszy PUBP w Złotowie.

 

Organizacja w Zakrzewie liczyła około 15 osób. Komendantem był Leon Cywiński. Niewykluczone jednak, że wspomnianą funkcję pełnił również Stefan Zieliński (foto). Do najbardziej aktywnych członków grupy (oprócz wymienionych) należeli: Ryszard Gągorowski, Paweł Jęsiek, Alojzy Brzostowicz, Witold Jęsiek, Franiszek Szulc, Antoni Murzyn oraz Henryk Pawłowski. Niewątpliwie grupa miała antykomunistyczny charakter – jej celem była walka z ustrojem komunistycznym. Do zadań organizacji należało: prowadzenie wywiadu o rozmieszczeniu władz bezpieczeństwa, ruchach wojsk, ustosunkowaniu się ludności do władzy ludowej itp. Ponadto członkowie organizacji uczestniczyli w wykładach na temat posługiwania się bronią, które prowadził Cywiński (jako strażnik kolejowy miał do niej legalny dostęp). W okresie referendum 1946 niektórzy z członków organizacji brali udział w rozklejaniu antykomunistycznych plakatów na terenie powiatu złotowskiego. Funkcjonariusze UB w Złotowie podejrzewali konspiratorów z Zakrzewa także o rozsyłanie listów z pogróżkami do działaczy PPR. Ponadto o próbę zabójstwa Adama Kopcia (członek ORMO i działacz PPR z miejscowości Drożyska Małe). Członkowie grupy byli słabo uzbrojeni, posiadali nielegalnie trzy pistolety i jeden karabin.

 

Konspiratorzy z Zakrzewa ujawnili się dnia 25 kwietnia 1945 roku. Przed pójściem do PUBP Leon Cywiński zebrał wszystkich w restauracji "Jutrzenka" w Złotowie. Tam wyjaśnił, co mają mówić, by nie zaszkodzić osobom, które nie zamierzały się ujawnić. Do komisji amnestyjnej udał się także Henryk Kabat. Prawdopodobnie uczynili tak również inni członkowie komórki w Złotowie. Na tym jednak nie kończy się historia tej organizacji. Komuniści postanowili bowiem wykorzystać fakt istnienia grupy, by uderzyć w liderów miejscowej społeczności. Chodziło o Jana Maćkowicza – działacza społecznego wywodzącego się z niezwykle patriotycznej rodziny (jego brat Izydor był kierownikiem ZPwN) oraz Wacława Rosenthala – byłego prezesa Zarządu Powiatowego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ten ostatni miał jednoznacznie antykomunistyczne nastawienie. Okazywał to także publicznie. Między innymi jesienią 1947 roku w budynku Starostwa Powiatowego w Złotowie, odnosząc się do fotografii Bieruta stwierdził, że widzi podobieństwo do Hitlera.

 

W lipcu 1948 roku PUBP w Złotowie aresztował czterech mężczyzn pod zarzutem kradzieży koni. Wśród nich znalazł się Ryszard Gągorowski. Na przełomie lipca i sierpnia, na podstawie wymuszonych zeznań, aresztowano kolejne osoby: Leona Cywińskiego, Alojzego Brzostowicza, Jana Maćkowicza i Wacława Rosenthala. Oskarżono ich o przynależność do organizacji Wolność i Niezawisłość. Działalność grupy "miała przejawiać się w formie kradzieży koni u działaczy ludowych i aktywnych członków PPR, ażeby tym zrujnować gospodarki rolne, przez to zohydzić obecny ustrój i rząd oraz zniechęcić do działalności na rzecz Demokratycznej Polski Ludowej". Ponadto funkcjonariusze PUBP w Złotowie podejrzewali wymienione osoby o bliżej nieokreślone akty terroru.

 

Według relacji członków OMAK "Huragan" z Zakrzewa funkcjonariusze PUBP w Złotowie używali przemocy w trakcie przesłuchań. Psychiczne i fizyczne znęcanie przybierało różne formy. Paweł Jęsiek ps. Lew (foto) wspominał, że w trakcie składania zeznań był bity, dwukrotnie złamano mu w drzwiach palce lewej ręki. Najczęściej, prawie przy każdym przesłuchaniu, stosowano wobec niego torturę, która polegała na usadowieniu na nodze odwróconego do góry nogami taboretu, każda zmiana pozycji powodowała bicie. Podobną relację przedstawili Leon Cywiński i Alojzy Brzostowicz.

 

Prowadzone przez kilka miesięcy dochodzenie i zgromadzony w wyniku tortur materiał dowodowy stały się podstawą do wniesienia aktu oskarżenia przeciw: Wacławowi Rosenhalowi i Janowi Maćkowiczowi. Zarzucono im "podżeganie do zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego, tudzież do podżegania dopuszczenia sie gwałtownego zamachu na członków PPR, tudzież funkcjonariuszy UB. Wobec Alojzego Brzostowicza, Pawła Jęsieka i Leona Cywińskiego sprawę umorzono w związku z tym, że skorzystali z amnestii w 1947 roku. Wypuszczono ich na wolnośćw październiku 1948 roku. Natomiast innych podejrzanych: Gągorowskiego, Morka i Przybysza uwolniono od zarzutów politycznych, pozostawiając zarzut kradzieży z chęci zysku. Maćkowicz i Rosenthal zostali przewiezieni do więzienia w Chojnicach. Natomiast pozostałych oskarżonych pozostawiono w Złotowie. Warto nadmienić, że 2 października 1948 roku Ryszard Gągorowski podjął próbę ucieczki z aresztu w Złotowie. Zakończyła się ona jednak niepowodzeniem. Został bowiem schwytany zaledwie po kilku godzinach od zdarzenia w miejscowości Dorotowo.

 

Rozprawa przeciw Rosenthalowi i Maćkowiczowi odbyła się 10 grudnia 1948 roku przed WSR w Szczecinie na sesji wyjazdowej w Chojnicach. Podczas niej Ryszard Gągorowski, głowny świadek oskarżenia, odwołał swoje zeznania, stwierdzając, że były złożone w wyniku zastosowania wobec niego przymusu fizycznego. W związku z tym sprawę skierowano do Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Szczecinie celem uzupełnienia akt sprawy (2 stycznia 1949 roku). Prokuraturze nie udało się jednak zgromadzić nowych dowodów. W związku z tym zmuszona była sprawę umorzyć 30 czerwca 1949 roku i oskarżonych wypuścić z więzienia. Natomiast rozprawa przeciwko Gągoroskiemu, Przybyszowi i Morkowi zakończyła się wyrokami skazującymi. Pierwszy z nich usłyszał wyrok 2 lat pozbawienia wolności. Pozostali odpowiednio: 6 i 8 miesięcy pozbawienia wolności.

 

Organizacja OMAK "Huragan" nie przejawiała zbyt dużej aktywności w okresie swojego istnienia. Członkowie grupy nie zostali także skazani na długoletnie wyroki. Nie oznacza to jednak, że należy deprecjonować ich działalność. Przeciwnie, winniśmy im szacunek, że w latach 1945-47 opowiedzieli się jednoznacznie przeciwko najbardziej zbrodniczemu totalitaryzmowi w dziejach ludzkości. Warto również pamiętać, że za swoją postawę niektórzy z nich byli represjonowani po ujawnieniu się w 1947 roku. Mowa nie tylko o torturach, które stosowali funkcjonariusze PUBP w Złotowie. To także późniejsze, codzienne życie: inwigilacja, donosy, problemy ze znalezieniem pracy, konieczność opuszczenia miejsca zamieszkania. W tym kontekście warto przywołać raz jeszcze Ryszarda Gągorowskiego, którym organy bezpieczeństwa interesowały się aż do jego śmierci. Tymczasem w literaturze historycznej dotyczącej naszego regionu wciąż sprowadza się go do roli "koniokrada". Czy jedynie z tego powodu obserwowały go władze bezpieczeństwa? Na to pytanie powinni odpowiedzieć sobie przede wszystkim autorzy tego rodzaju słów.

 

Piotr Tomasz

- prawnik, historyk-regionalista, dziennikarz, emigrant

osoba represjonowana ze względów politycznych w okresie rządów PO-PSL

 

Piotr Tomasz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe