Mord w budynku Urzędu Miejskiego w Złotowie

  • 27.12.2017, 20:42 (aktualizacja 28.12.2017 15:43)
  • Piotr Tomasz
Mord w budynku Urzędu Miejskiego w Złotowie
Zbrodnie w powiecie złotowskim cz.2

Zapewne niewiele osób pamięta, że w obecnej siedzibie Urzędu Miejskiego w Złotowie rezydowała złowroga "bezpieka". Co działo się w tych murach w ponurych czasach stalinizmu, ilu zbrodni dokonali funkcjonariusze UB, gdzie spoczywają ich Ofiary? Te i inne pytania wciąż szukają odpowiedzi. Nie ulega jednak wątpliwości, że za tymi murami działy się historie straszne. Jedną z nich było zabójstwo ciężarnej kobiety i jej męża w lutym 1946 roku.

 

Kulisy tej zbrodni wyglądały następująco. W lutym 1946 roku na terenie wsi Pogórze, położonej w pobliżu Krajenki, doszło do zatargu sąsiedzkiego. Chodziło o rozliczenie za zboże. Jeden z niezadowolonych sąsiadów posłużył się nawet groźbą, że on jeszcze drugiemu sąsiadowi pokaże. Jest wysoce prawdopodobne, że tak właśnie się stało. 14 lutego 1946 roku na terenie gospodarstwa jednego z zwaśnionych sąsiadów pojawili się sowieccy żołnierze. W tym miejscu należy wyjaśnić, że okupacyjne wojska radzieckie, w początkowym okresie instalacji komunizmu na ziemiach polskich, sprawowały rzeczywistą władzę na podbitych terenach. W zasadzie autonomia "polskiego" aparatu państwowego i samorządowego była wówczas niewielka. Większość istotnych decyzji (w tym kadrowych) podejmowali bowiem żołnierze z sierpem i młotem na sztandarach.

Przyjazd sowietów do Krajenki nastąpił prawdopodobnie za sprawą donosu. W zasadzie znany jest powód tej "wizyty". Gospodarze, Karol Henzor i Stanisława Henzor (z domu Rutkowska), pomówieni zostali, że są Ukraińcami (w innej wersji "własowcami"). Sowieci, zapewne nie mogąc tego zweryfikować na miejscu, zabrali im dokumenty oraz nakazali stawienie się w siedzibie PUBP w Złotowie Należy nadmienić, że Henzorowie podczas wojny przebywali na przymusowych robotach koło Dortmundu. Stamtąd przyjechali do Krajenki. Byli wyznania rzymskokatolickiego. Stanisława (z domu Rutkowska) była Polką, urodziła się w 1918 roku w Brzesku, Karol przyszedł na świat w 1921 roku w okolicach Terespola.

15 lutego 1946 roku Józef Rutkowski, brat Stanisławy Henzor, zawiózł małżeństwo do Złotowa. Do siedziby PUBP w Złotowie weszli około godziny 10:00. Około południa Karol Henzor powiadomił Józefa Rutkowskiego, który stał przed budynkiem, aby na nich dalej nie czekał i wracał do domu, co też ten uczynił. Następnego dnia rano Józef Rutkowski (brat) oraz  Marianna Rutkowska (matka Stanisławy Henzor) pojawili się w siedzibie PUBP w Złotowie, by zapytać o losy krewnych. Otrzymali informację, że Henzorowie zostali zwolnieni i opuścili budynek PUBP wieczorem poprzedniego dnia. Była to nieprawda. Stanisława i Karol Henzor zostali bowiem zamordowani 15 lutego 1946 roku. Okrucieństwa zbrodni dodawał fakt, że kobieta była w 7 miesiącu ciąży.

Okoliczności ich śmierci zapewne pozostaną tajemnicą. Według protokołów sekcji zwłok, które sporządził dr Olewiński, mężczyzna zginął natychmiast. Otrzymał dwa strzały (w serce i głowę), każdy z nich był śmiertelny. Natomiast obrażenia na ciele kobiety pozwalają domniemywać, że walczyła o swoje życie. Otrzymała uderzenie w głowę tępym narzędziem, miała złamane kości. Śmierć nastąpiła na skutek postrzału w klatkę piersiową i wykrwawienia się. Należy nadmienić, że w ręku trzymała chustkę, którą starała się zatrzymać krwawienie.

Kim był sprawca zbrodni? Według zachowanych akt sądowych nazywał się Andrzej Seredyński i był śledczym PUBP w Złotowie. Wspomniany funkcjonariusz był narodowości białoruskiej. Należał do kościoła grekokatolickiego. Urodził się w okolicach Białegostoku. Po zajęciu tych terenów przez sowietów (1939-41) wstąpił do komsomołu. W okresie okupacji niemieckiej (1941-44) był łącznikiem w radzieckiej partyzantce Wiesiełowa. 5 listopada 1944 roku wstąpił do UB. Przeszedł przeszkolenie w Lublinie. Do Złotowa trafił z PUBP w Chojnicach. W opinii przełożonych z WUBP w Bydgoszczy był funkcjonariuszem niezdyscyplinowanym i nadużywającym alkoholu (m.in. zwykł upijać się podczas prowadzonych przesłuchań). Natomiast pozytywnie wyrażali się o nim współpracownicy z PUBP w Chojnicach i Złotowie ("koleżeński, grzeczny, z pracy wywiązuje się bardzo dobrze" – fragment opinii).

15 lutego 1946 roku śledczy Seredyński zajmował się sprawą Henzorów. W trakcie jej załatwiania odwiedził dwukrotnie komendanturę sowiecką (zapewne w sprawie zarekwirowanych dokumentów). Na jej terenie spożywał alkohol. Feralnego dnia (w bliżej nieokreślonym czasie) dołączył także do libacji alkoholowej, w której uczestniczyli m.in. starszy lejtnant Bryniow, major Gonczarenko, porucznik Popławski oraz chorąży Stefan Chrapkowski. Odbywała się ona z okazji zmiany na stanowisku kierownika PUBP w Złotowie. W trakcie libacji Seredyński wspomniał o Henzorach, którzy cały czas czekali na korytarzu w gmachu PUBP na załatwienie dokumentów. W reakcji na to jeden z oficerów sowieckich miał powiedzieć, "zastrzel swołocz"!

Według zeznań funkcjonariuszy PUBP w Złotowie, Seredyński pojawił się w swoim biurze około godziny 16:00. Jak możemy przeczytać w aktach "nie był pijany, czuć było jedynie alkohol". Kilka minut później w pokoju, w którym przebywał wspólnie z małżeństwem Henzorów, rozległy się strzały (prawdopodobnie z jego Waltera P38). Jak wspomniałem wyżej, przebieg tej tragedii na zawsze pozostanie tajemnicą.

Szereg pytań nasuwa się również odnośnie przebiegu zdarzeń, które miały miejsce bezpośrednio po dokonanym mordzie. Stanisław Sadowski (funkcjonariusz UB w Złotowie) zeznał, że po usłyszeniu strzałów wyszedł ze swojego biura sprawdzić źródło ich pochodzenia. Po pewnej chwili, gdy był już na korytarzu, usłyszał głos Seredyńskiego, który wydawał polecenie "komendantowi gmachu", Walentemu Ziachowi, by ten zszedł do celi internowanych Niemców i z ich pomocą zakopał trupy. Podobne słowa usłyszał wartownik Ostrowski. Według jego relacji Andrzej Seredyński wydał rozkaz "powózki końmi, wykopania dołu i zakopania dwóch trupów". W tym miejscu warto zacytować fragment ksiązki Zenona Romanowa "Krajniacy Złotowscy w Polsce Ludowej 1944-75". Mowa w niej bowiem o wysypisku śmieci przy ulicy Chojnickiej w Złotowie, na którym chowano zamordowanych w siedzibie PUBP. Przypominam również interpelację jednego z radnych miejskich w Złotowie, który kilka lat temu sugerował, że na terenie obecnego Urzędu Miejskiego mogą znajdować się szczątki Ofiar komunistycznych zbrodni.

Szczególną uwagę budzi także ciąg dziwnych zdarzeń i zachowań funkcjonariuszy. Część "ubeków" zignorowała odgłosy wystrzałów z pistoletu. Tłumaczyli to tym, że myśleli, że śledczy Seredyński "strzela do wróbli". W pewnym stopniu tego rodzaju argumentację da się wytłumaczyć. Czasami bowiem złotowscy funkcjonariusze, na przykład pod wpływem alkoholu, strzelali na wiwat dla urozmaicenia sobie służby. Kolejna dziwna sprawa to rzekoma bójka koło siedziby PUBP, która wybuchła krótko po oddaniu strzałów przez Seredyńskiego. Niektórzy funkcjonariusze (z jej powodu) wyszli na zewnątrz budynku. Czy rzeczywiście tego rodzaju zdarzenie miało miejsce? A może bójka została sprowokowana/wymyślona, i chodziło jedynie o zrobienie furtki, by niektórzy funkcjonariusze nie składali zeznań? Wielość relacji wszak potęguje możliwość popełnienia błędu.

Kolejna zastanawiająca sprawa to spokojne zachowanie funkcjonariuszy, którzy mając wiedzę o zbrodni, nie zareagowali w odpowiedni sposób. Czyżby była to specyficzna odporność, która została nabyta na skutek podobnych zdarzeń w przeszłości? Należy podkreślić, że dopiero pojawienie się Seredyńskiego w celi, w której przebywali aresztowani Niemcy, i zastrzelenie około 60 letniej kobiety oraz ranienie w głowę około 70 letniego mężczyzny (Wilhelm Ruth/Ruck z Krajenki), spowodowało ich reakcję. Seredyński został rozbrojony i osadzony w celi. W trakcie tych czynności odgrażał się kolegom, że jest "ruski człowiek".

Oczywiście pytań/wątpliwości odnośnie tej sprawy jest znacznie więcej (np. gdzie odbywała się libacja wysokich rangą funkcjonariuszy PUBP w Złotowie). Zagadką jest także określenie dokładnego momentu rozpoczęcia dochodzenia. Z dokumentów wynika bowiem, że najistoniejsze czynności procesowe (m.in. sekcje zwłok) wykonano jeszcze tego samego dnia. Wspomniane dokumenty poświadczył sędzia Alfred Stria. W swoich badaniach dotarłem m.in. do jego żony. Opowiedziała mi, że pewnego dnia mąż został wezwany po pracy do siedziby PUBP w Złotowie. Widział tam krew i zamordowane osoby. Według relacji kobiety mąż był bardzo roztrzęsiony. Po powrocie do domu mówił, że funkcjonariusze wywierali na niego presję, sugerując, że może spotkać go to samo! Czy chodziło o zdarzenie 15 lutego 1946 roku nie udało mi się niestety potwierdzić.

Ustalenie momentu wszczęcia dochodzenia jest bardzo istotne. 16 lutego 1946 roku nieznany z nazwiska funkcjonariusz UB poinformował bowiem rodzinę (matkę i brata Stanisławy Henzor), że Henzorowie zostali zwolnieni wieczorem 15 lutego 1946 roku i opuścili budynek urzędu. Inna wersja mówi o znalezieniu przez funkcjonariuszy UB ich zwłok między Blękwitem a Złotowem (upozorowanie napadu). Czy w trakcie dochodzenia podjęto próbę krycia kolegi funkcjonariusza i mataczenia? A może Seredyński był "kozłem ofiarnym" i ciąg zdarzeń wyglądał inaczej (w zbrodni uczestniczyły także inne osoby)? Nadal szukam odpowiedzi na te i inne pytania.

8 kwietnia 1946 roku oficer śledczy WUBP w Bydgoszczy chor. Wacław Kosmala zamknął dochodzenie. Andrzej Seredyński przyznał się do winy, usprawiedliwiając się tym, że zbrodniczego czynu dopuścił się pod wpływem spożytego alkoholu. Nie wykazał skruchy (m.in. nazywał mord "wypadkiem"). 14 maja 1946 roku został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy na dożywotnie więzienie (jego obrońcą był Henryk Trzebiński). Wyrok był zmieniany przez kolejne amnestie (już 22 II 1947 roku prokurator mjr Ponarski wystąpił w jego sprawie do WSR w Bydgoszczy o zastosowanie amnestii) i w 1954 roku odzyskał wolność (karę odbywał w Bydgoszczy, Barczewie i Sztumie). Po opuszczeniu więzienia zamieszkał w województwie białostockim, prowadził tam gospodarstwo rolne. Nie udało mi się ustalić daty jego śmierci.

Należy podkreślić, że Andrzej Seredyński stanął przed sądem wyłącznie dzięki determinacji rodziny Rutkowskich. Mowa zwłaszcza o matce Stanisławy Henzor, Mariannie Rutkowskiej, która stoczyła prawdziwą batalię o sprawiedliwość, nie bacząc przy tym na niebezpieczne czasy. Czy się jej doczekała? Ocenę pozostawiam Czytelnikom. Szczególnie tym demonstrującym obecnie przed sądami w obronie ubeckich emerytur.

Piotr Tomasz

Historyk-regionalista, emigrant, dziennikarz,

mieszkaniec Krajenki, osoba represjonowana w okresie rządów PO-PSL za poglądy polityczne

 

ps. Na początku lat 90. Główna Komisja Badania Zbrodnii Przeciwko Narodowi Polskiemu, IPN, Okręgowa Komisja w Koszalinie prowadziła postępowanie w sprawie zbrodni, która miała miejsce 15 lutego 1946 roku w PUBP w Złotowie. Już 27 11 1992 roku wystosowała prośbę o umorzenie dochodzenia. Prokurator Wojewódzki Andrzej Błaszczyk przychylił się do wniosku i umorzył je na podstawie zasady, że niemożna sądzić dwa razy w tej samej sprawie.

 

Opis fotografii

1. Nagrobek Stanisławy i Karola Henzor. Znajduje się w Złotowie (cmentarz przy kościele pw. św Rocha). Na płycie widnieje nazwisko Henzur oraz wiek 26 i 23 lata. W artykule opierałem się na dokumentach. Dlatego nazwisko Henzor oraz inne daty urodzenia.

2. Autor artykułu (Piotr Tomasz) z członkiem rodziny zamordowanych Henzorów, Stanisławem Rutkowskim.

3. Stanisława Henzor – fotografia w zbiorach własnych autora

4. Śledczy Andrzej Seredyński - źródło AIPN

Artykuł powstał w oparciu o zbiory własne autora, materiały rodziny Rutkowskich, materiały BUAD IPN, IPN Szczecin, IPN Bydgoszcz, IPN Poznań, AP Koszalin, ksiązka: Zenon Romanow, Krajniacy na Złotowszczyźnie w Polsce Ludowej 1945-75, wyd. Akademia Pomorska w Słupsku, Słupsk 2010

Piotr Tomasz

Zdjęcia (4)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Paweł
Paweł 24.10.2017, 21:38
Można Powiedzieć, że tragedia niemal z naszego podwórka!, bezpieka ma wciąż swoich obrońców! choćby przed dzisiejszymi sądami!
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 24.10.2017, 22:07
Wkrótce kolejne teksty z bezpieką w tle...
waldek
waldek 24.10.2017, 16:14
Bezpieka tyle krzywd wyrządziła mordując patriotów.Po prostu tragedia.
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 25.10.2017, 14:46
Okazuje się, że czyn Seredyńskiego odcisnął piętno na niektórych funkcjonariuszach PUBP. Przynajmniej jeden z nich (krótko po zdarzeniu) złożył rezygnację ze służby. Dziękuję za informację (podparte źródłem) Panu Józefowi z Bydgoszczy

Pozostałe