Lustracyjne Pokemony

  • 28.11.2017, 15:06 (aktualizacja 19.12.2017, 11:06)
  • Piotr Tomasz
Lustracyjne Pokemony
Felieton Piotra Tomasza

Piotr Pokajewicz nie postawi mnie przed sądem. Tak przynajmniej wynika z psychoanalizy, której wyniki ukazały się na łamach Aktualności Lokalnych (22.11). Swoją drogą gratuluję odwagi liderowi złotowskich struktur Platformy Obywatelskiej, bo żeby tak się obnażyć, to trzeba jej mieć bardzo wiele. Inna sprawa, że domowa atmosfera, która panuje w redakcji przy ul. Czerskiej, przepraszam, Wojska Polskiego, skłania niektórych do wynurzeń.

Wyjaśniam Czytelnikom, którzy mieli to szczęście i nie czytali, że sprawa dotyczy lustracji Piotra Pokajewicza. W artykule lider PO broni się różnymi metodami. Stara się np. ośmieszyć funkcjonariuszy SB. Brzmi to trochę dziwnie, bo przecież "bezpieka" maszeruje teraz ramię w ramię z działaczami PO w obronie demokracji. To jednak strategia pana Pokajewicza i ma do niej pełne prawo. Nie ma natomiast prawa podważać mojej rzetelności dziennikarskiej oraz insynuować, że działałem na czyjeś zlecenie. To podłe oszczerstwo, za które polityk PO, jeśli jest człowiekiem honoru, powinien przeprosić.

Tego rodzaju praktyki przypomniały mi ponure czasy komunizmu, wtedy też niszczono niepokornych dziennikarzy. Bywało, co szczególnie smutne, że przyklaskiwali temu ich koledzy po fachu (Passent, Urban). W tym kontekście muszę wspomnieć o żenującym postępowaniu redaktora Mariusza L., który zezwolił na ukazanie się monologu/wywodu szefa PO. Podkreślam, że w artykule podano moje dane osobowe, ukazano w złym świetle oraz nadszarpnięto moją wiarygodność. Pozbawiono przy tym możliwości bezpośredniego odniesienia się do stawianych zarzutów. Tak wygląda rzetelność dziennikarska w AL!

Czy to wendeta za to, że napisałem o bytności logo "Fundacji Złotowianka" (szefową jest żona redaktora L.) na proaborcyjnym wiecu w Pile? A może chodzi o to, że broniłem dobrego imienia księdza i mieszkanki pewnej wsi, którzy zostali opisani w AL? Nie umiem jeszcze odpowiedzieć na te i inne pytania. Boję się jednak, że tego rodzaju teksty w AL mogą zbudzić upiory. Przypominam Ryszarda Cybę, mordercę związanego z PO, który zabił i próbował zabić działaczy prawicy. Czy tego rodzaju historie mogą się powtórzyć? Oby nie, wolę jednak dmuchać na zimne. Tym bardziej, że urastam na naszym terenie do głównego celu.

Czas w tym miejscu na wyjaśnienie, co spowodowało tak alergiczną reakcję u niektórych osób. Wiosną tego roku inwentarz IPN, dostępny od dawna w internecie, został uzupełniony o informacje na temat zawartości teczek. Mówiły, pokazywały i pisały o tym media ogólnopolskie. Rolą dziennikarza (pracowałem wówczas w Radio Merkury Poznań) było zainteresowanie się naszym lokalnym podwórkiem. Tak też zrobiłem. Dodam, ze skupiłem się tylko na osobach publicznych. Wśród nich znalazł się m.in. Piotr Pokajewicz. Kryterium nie było więc partyjne. W trakcie przygotowywania materiału zadzwoniłem do biura lustracyjnego IPN oraz rozmawiałem z Piotrem Pokajewiczem Moja informacja medialna zawierała: treść zapisu z inwentarza IPN, wypowiedź Piotra Pokajewicza oraz wyjaśniała procedury lustracyjne. Co można było zrobić więcej? Czy zachowałem się rzetelnie? Oceńcie Państwo sami.

W zasadzie w tym miejscu powinienem zakończyć ten wątek. Muszę jednak obalić pewne mity związane z lustracją. Funkcjonariusze SB (lata 70/80) nie byli głupkami. Nie chodzili po klatkach schodowych, tworząc (np. na podstawie spisu lokatorów) fikcyjne teczki agentów, nie prowadzili akwizycji na ulicach, zachęcając przechodniów do wstąpienia w szeregi tajnych współpracowników. Obowiązywały ich ściśle określone procedury. Funkcjonariusz SB musiał m.in. odpowiednio uzasadnić konieczność pozyskania danej osoby (w jakim celu), wskazać sposób w jaki zamierza to uczynić (z reguły pobudki patriotyczne lub kompromitujące materiały), wreszcie uzyskać zgodę przełożonego. Następnym etapem była odmowa współpracy (bo takie przypadki były w naszym powiecie) lub przystąpienie do niej. "Informatorzy" dzielili się zaś na grupy. Osoby, które stroniły od współpracy (starały się ją zerwać, czasami z pozytywnym skutkiem) oraz "gorliwców", którzy starali się zrobić dzięki temu karierę. Szkodliwość więc była różna.

Niewątpliwie temat jest delikatny, bo nie wolno na jednej szali stawiać wszystkich TW i KO. Trzeba jednak badać materiały IPN (również inne archiwa). Teczki personalne, teczki pracy, sprawy obiektowe i inne dokumenty, bo czasami informacje o TW wypływają w dość nieoczekiwanych miejscach (np. akta dotyczące Złotowa odnalazłem w krakowskich zbiorach IPN). Trzeba badać teczki jeszcze z jednego powodu. Nie może być bowiem tak, że w demokratycznym państwie współpracownicy bezpieki, także tej wojskowej, dostępują różnych zaszczytów. Nie mówię tutaj oczywiście o Piotrze Pokajewiczu, bo o jego współpracy z SB lub jej braku rozstrzygnie postępowanie lustracyjne (a nie sweet focia w AL). Mam tu na myśli pewnego człowieka, który grał w najwyższej klasie agentury. Mowa o WSI. Pobierał wynagrodzenie, donosił, a nawet ustawiał do pionu lokalnych funkcjonariuszy SB (którzy nie wiedzieli z kim mają do czynienia). Zapewne dowiedzą się Państwo o kim mówię. Oczywiście stanie się tak pod warunkiem, że współpracownik WSI zachce pod koniec przyszłego roku nosić miano "osoby publicznej".

Felieton pragnę zakończyć apelem do ludzi młodych. Startujcie w nadchodzących wyborach samorządowych. Oczywiście nie na listach z ludźmi, którzy pragną traktować Złotów i inne miejscowości niczym prywatny folwark. Czas najwyższy dokonać zmiany pokoleniowej oraz jakościowej! Natomiast złotowskich "cwaniaków politycznych", których żartobliwie nazywa się "grupą G-8", uprzejmie informuję, że dowiedziałem się o pewnym spotkaniu, które ma się odbyć przy ul. Wędkarskiej. Oczywiście całość wydarzenia objął patronatem redaktor z Czerskiej (chyba znów pomyliłem nazwę ulicy:)). Na koniec zdradzę Państwu, że do tej ostatniej informacji dotarłem dzięki "tajnemu współpracownikowi", którego zwerbowałem na ulicy, oferując paszport Polsatu (panie Piotrze, przepraszam za kradzież dowcipu). Także drodzy Państwo z "G-8", zmieńcie lokal, ten już jest spalony.

 

 

Piotr Tomasz

 

dziennikarz, emigrant, historyk-regionalista

bezpartyjny

felietonista portalu www.77400.tv

Piotr Tomasz
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (8)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
PROBOSZCZ
PROBOSZCZ 02.12.2017, 00:51
AUTOR NIE PÓJDZIE DO NIEBA
Marcin
Marcin 28.11.2017, 19:54
Ile w dzinnikarzu jest negatywnych uczuć. Chyba nieszczęśliwy człowiek. Brak mu akceptacji, stąd żal do wszystkich. To moje odczucie
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 28.11.2017, 21:27
Dlatego trzeba się modlić za pana Mariusza.
Subotnik
Subotnik 28.11.2017, 18:19
Pobieżne przewertowanie inwentarza IPN przyprawia o dreszcze jeśli chodzi o Złotów, Jastrowie itd. Tyle TW że aż podziw budzi praca SB. Ale oczywiście umieszczenie w tym inwentarzu to nie wyrok i nie dowód na wspólpracę z bezpieką. Ale jeśli działacz partii któru jest w tym inwentarzu nie chce przeprowadzić autolustracji i zadowala sie machaniem teczką do fotki w gazecie to wtedy mamy tysiąc pytań a żadnej odpowiedzi. Pokajewicz powinien się poddać lustracjo jeśli chce funkcjonować w życiu publicznym.
CEZAR-WEREDYK
CEZAR-WEREDYK 28.11.2017, 17:57
Piotrze bardzo dobrze napisales tylko zbyt delikatnie.W latach 70 czerwoni POszli PO rozum do glowy i zaczeli werbowac na uczelniach do sluzb mundurowych w tym SB i od tego czasu zaczeli miec wyniki.Bardzo duzo POzyskali nauczycieli i wtedy machina TW ruszyla,Gdzie niektorzy sa jeszcze do dnia dzisejszego.Ale co dziwnego w tym wszystkim ze ci kapusie dzisiaj mowia nic sie nie stalo.Wiem cos na ten temat.I co ciekawe ze te KANALIE pchaja sie dzis na glowny afisz Zamiast uderzyc sie w piersi i przeprosic obserwujac zycie z tylnych law i POdPOwiadac dla ludzi nie obciazonych zadna przeszloscia.Ale Piotrze pamietaj kanala zawsze POzostanie kanalia
Darek
Darek 28.11.2017, 16:22
To są sprawy oczywiste. Jednak lokalne media "papierowe" mają własne standardy... Smutne to, ale tym sposobem standardem staje się nierzetelne dziennikarstwo. Dobrze, że są ludzie, którzy są prawdziwie etycznymi dziennikarzami. Dzięki za odwagę i godną postawę
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 28.11.2017, 16:42
Dziękuję za komentarz. Kłopotem jest "monopol" tego rodzaju tworów. Prowadzi on bowiem do powstania pewnego mechanizmu, który wyłania lokalne władze.To bardzo niebezpieczne dla demokracji.
kaźmierz
kaźmierz 29.11.2017, 17:12
z ten stan rzeczy w złotowie odpowiada firma za dworcem, która karmi ten podły papier

Pozostałe