73. rocznica masowych gwałtów, kradzieży, mordów i podpaleń

  • 26.01.2018, 13:49 (aktualizacja 26.01.2018, 21:16)
  • Piotr Tomasz
73. rocznica masowych gwałtów, kradzieży, mordów i podpaleń
Kolejna rocznica wkroczenia sowietów na Krajnę

 


W naszym regionie rozpoczynają się obchody związane z 73. rocznicą wkroczenia wojsk sowieckich na Krajnę. Ta farsa to oczywiście pokłosie edukacji historycznej, którą przez dziesiątki lat wpajano w szkołach. Ukształtowanym w ten sposób umysłom niezwykle trudno przyswoić sobie prawdę i zrewidować poglądy. Dlatego przywiązanie do tradycji obchodów wyzwolenia, którą tak mocno egzaltowano się w czasach PRL, jest niestety silniejsze, silniejsze nawet od faktów historycznych. Te ostatnie nie pozostawiają złudzeń. Sowieci nie byli wyzwolicielami. Nieśli kolejne zniewolenie. 

Henryk Brodziak, Honorowy Obywatel Krajenki, na podstawie wspomnień mieszkańców Krajny opracował broszurę "Czy to było wyzwolenie?". Dzięki niej możemy odtworzyć obraz tamtych czasów. "Mieszkania opuszczone, a nawet zamieszkane były nachodzone w dzień i w nocy przez żołnierzy radzieckich. Wynoszono dywany, meble, kosztowności i inne wartościowe przedmioty." "Na porządku dziennym stały się gwałty na kobietach i dziewczętach niemieckich i polskich. Kobiety były także uprowadzane". Henryk Brodziak podaje przykłady gwałtów (również zbiorowych) nawet na bardzo starych kobietach. Opisuje także zniszczenie miasta, które rozpoczęło się 1 lutego 1945 r. (przypominam, że dzień tzw. wyzwolenia Krajenki to 30 stycznia 1945 r.). Używano do tego celu m.in. miotaczy ognia. W ten sposób spalono jedną z kobiet, która chora nie mogła wydostać się z płonącego budynku. 4 lutego 1945 r. zamordowany został Polak – Julian Matylis, bo nie chciał oddać sowietowi butów. Kolejny Polak, Feliks Sionda, został zamordowany, broniąc żony przed gwałtem. Jego żonę, Weronikę Sionda, znaleźli później sąsiedzi, była martwa i obnażona. Tak wyglądało w skrócie wyzwolenie Krajenki.  Następne dni, miesiące, lata również niosą kolejne przykłady. Pierwszy z brzegu to rodzina Henzorów z Krajenki, która została zamordowana przez UB w Złotowie (15 lutego 1946 r.). Strzały padły, bo  "towarzysze radzieccy kazali mi zastrzelić tą swołocz" - tak pisał śledczy Seredyński (Białorusin z pochodzenia) w prośbie o ułaskawienie, którą skierował do sowieckiego namiestnika – Bolesława Bieruta.

W tym miejscu internauci mogą podnieść zarzut, że przecież część ziem Krajny "wyzwalała" Armia Polska. Kłopot w tym, że nawet ówcześni żołnierze (w tym politruk Robak) mieli świadomość, że tak nie jest. Wśród nich był m.in. Emil Cupryś. Walczył o Złotów. Był ranny. Później zdezerterował i bił się z komunistami. Zginął w Więcborku od kul polskojęzycznych sowietów (w sierpniu 1946 r.). Kolejny przykład to Zygmunt Dul, również członek Armii, która szła u boku sowietów. Zdezerterował i z podobnych do siebie osób utworzył Żandarmerię Polową Wojska Polskiego. Formacja stacjonowała po wielu miejscowościach. Broniła ludność Krajny przed gwałtami, mordami i grabieżami ze strony sowietów. Żołnierze uchronili m.in. Stefanię Sz. z Drożysk Wielkich przed gwałtem. Żandarmeria została rozbita, bo komuniści połapali się w końcu, że to jest nielegalna formacja, która funkcjonuje poza podległymi im strukturami wojskowymi. Zygmunt Dul dostał karę śmierci, na szczęście nie została wykonana. 

Andrzej Jaracz Gracz, w swoim opracowaniu  "Żołnierze Armii Czerwonej a polska ludność autochtoniczna na Pomorzu Środkowym w 1945 roku" przytacza zeznania kolejnych świadków. Zostały one złożone w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Koszalinie.  Na przykład Kordula Gracz z Czernic zeznawała o masowych gwałtach, których dopuścili się sowieci w jej miejscowości. Warto pamiętać, że efektem gwałtu był nie tylko ból fizyczny i psychiczny upodlonych kobiet, ale często także choroby weneryczne.  O skutkach "wyzwolenia" Kolonii Zakrzewskiej w lutym 1945 roku opowiadał Eugeniusz Kajewski. Z jego zeznania dowiadujemy się, że codziennie przychodzili żołnierze sowieccy, którzy wybierali różne miejscowe kobiety, po to by je gwałcić. Spotykało to także polskie robotnice przymusowe". 

W Jastrowiu (uwaga: w ubiegłym roku patronat nad wydarzeniem, które upamiętnia "wyzwolenie" Jastrowia  objął MON, odpowiedzialny minister Dworczyk) również dochodziło do dantejskich scen. Fragment wspomnień Jana D. (Polaka). "Ruscy  jak dzicz, jeździli samochodami, głównie szukając kobiet, które bestialsko gwałcili. Ileż było przypadków, że, szczególnie młode dziewczyny, jeszcze dzieci, zagwałcali na śmierć". Kolejny fragment.  "Wiele kobiet zmarło podczas gwałcenia, wiele mordowano po gwałcie bagnetem w brzuch". W tych i innych wspomnieniach bez trudu znajdzie się informację o gwałtach zbiorowych i tzw. przegwałceniach. Oczywiście były przypadki mordów. Wiktor Cz. (mieszkaniec Jastrowia) opowiadał mi o młodych ludziach, którzy powiedzieli "dzień dobry" sowietom, w odpowiedzi nie padło "dzień dobry", padła seria z karabinu. Wspominał również o zamordowaniu podoficera WP, jeńca z września 1939 r., który pracował przymusowo na jednym z gospodarstw pod Jastrowiem. Stanął w obronie gwałconych kobiet i został zastrzelony. Inne fragmenty wspomnień z Jastrowia "Ruscy żołnierze z komendantury, założyli koło białego kościoła, na głównej trasie przelotowej, „urząd celny” gdzie doszczętnie ograbiali wszystkich, w szczególności  powracających z przymusowych robót, którzy taszczyli ze sobą szaber".   "Posiadanie roweru, w tym czasie, było nie tyle luksusem, co aktem odwagi. W każdym momencie, przygodnie napotkany Rusek, mógł być nowym właścicielem, bo oni mieli argument nie do odparcia, w postaci pepeszy".

Oczywiście mógłbym opisać kolejne przypadki. Sowieci dopuszczali się bowiem podobnych zbrodni w Złotowie, Sypniewie, Tarnówce i wielu innych miejscowości. Mógłbym przypomnieć także o obozie MBP w Złotowie, w którym przebywali "wyzwoleni"  Polacy, oraz tym koło Czarnkowa, który założyli "wyzwalający" sowieci, bo tam także przebywali mieszkańcy Krajny. Czas jednak zakończyć. Mądremu wystarczy.

Państwo Samorządowcy, możecie teraz świętować i wręczać medale za "Wojnę Ojczyźnianą". Tradycja (także ta rodzinna) zobowiązuje!

 

Piotr Tomasz

historyk-regionalista

emigrant, osoba represjonowana w okresie rządów PO-PSL

Piotr Tomasz
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (9)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Autuchton
Autuchton 29.01.2018, 14:23
Babcia także mi opowiadała jak "ruski" przyszli wyzwolić.Pochodziła z Buczka. Przecież tak było naprawdę.
Miasto
Miasto 27.01.2018, 19:49
Zaprszam w imieniu burmistrza na oficjalne obchody w Zlotowie w przyszlym tygodniu wszystkich pajaców i zwolenników PIS na Cmentarz Wojenny w Złotowie
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 28.01.2018, 09:52
Marna prowokocja. Widać argumentów brakuje. Pozdrawiam
J
J 28.01.2018, 16:32
Po co argumenty skoro zapraszamy nieliczne grono tytaj goszczace na oficjalne uroczystosci
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 29.01.2018, 12:52
No właśnie, po co argumenty i dyskusja, lepiej organizować uroczystości.
Ja
Ja 29.01.2018, 16:30
Tylko ze z Panem nie ma dyskusji
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 31.01.2018, 00:35
Jest, chętnie podyskutuje na argumenty.
Opłatek nr 1 znowu
Opłatek nr 1 znowu 27.01.2018, 00:08
http://zlotow.eu/Dokumenty/Spr…
Rzetelność?
Rzetelność? 03.02.2018, 09:16
Trzeba umieć czytać, a nie bzdury po forach pisać! Autorem tego tekstu jest P. Steffen...

Pozostałe