Marian Myszka cz.1

  • 25.05.2018, 23:45 (aktualizacja 26.05.2018, 10:28)
  • Piotr Tomasz
Marian Myszka cz.1
Historia pomijana nie tylko przez pana Jana cz.13

24 maja 1946 roku doszło do rozbicia więzienia w Wyrzysku. Była to jedyna tego typu akcja w naszym regionie. Szczególną rolę w jej przeprowadzeniu odegrał Marian Myszka - były milicjant ze Złotowa.  W rocznicę tego wydarzenia przypominam jego historię.

 

Historia Mariana Myszki jest niezwykle ciekawa. Między innymi z tego powodu, że nie zawiera typowego dla dziejów Członków Antykomunistycznego Podziemia epilogu. Bohater artykułu zginął co prawda tragicznie, nie trafił jednak do bezimiennego grobu. Co ciekawe, został pochowany z honorami i to w okresie szalejącego stalinizmu na ziemiach polskich. Równie interesujący jest fakt, że dopiero dwa lata po śmierci Mariana Myszki bezpieka zakończyła poszukiwania na terenie całego kraju, wycofując rozesłane za nim listy gończe.

 

Marian Myszka urodził się 7 listopada 1924 roku w Radojewicach w powiecie inowrocławskim. Rodzice: Jakub i Julia (z domu Kukiełka) byli chłopami. Przed wybuchem II wojny światowej Marian Myszka mieszał w Liszkowie, pracował w gospodarstwie oraz uczęszczał do szkoły podstawowej. W okresie okupacji (z nieznanych bliżej powodów) wyjechał na teren powiatu tarnobrzeskiego, zamieszkując u krewnych, głównie u swego brata – Stanisława, który posiadał gospodarstwo rolne. Brak jest informacji na temat działalności konspiracyjnej prowadzonej przez niego w tym okresie.

 

Po wkroczeniu sowietów na ziemie polskie Marian Myszka powrócił do Liszkowa. Następnie wyjechał do Złotowa, gdzie 23 kwietnia 1945 roku wstąpił w szeregi KPMO. Służbę w milicji pełnił jednak bardzo krótko, bo już 20 października 1945 roku zdezerterował. Nieznane są motywy, które zdecydowały o podjęciu tego kroku. W materiałach wytworzonych przez UB znajduje się jedynie informacja, że w październiku 1945 roku wstąpił w szeregi grupy, której dowódcą był Julian Bauc (Baucz) ps. "Huragan".

 

W zachowanych raportach "bezpieka" określała wymienioną formację jako "terrorystyczno – rabunkową o zabarwieniu AK". Można odnaleźć także zapisy, które sugerują powiązania z NSZ. Oczywiście do tego rodzaju stwierdzeń należy podchodzić z bardzo dużym dystansem. Funkcjonariusze UB mieli bowiem w zwyczaju dość dowolnie przypisywać określone zabarwienie polityczne poszczególnym grupom. Niewątpliwie jednak formacja Bauca/Myszki miała antykomunistyczne podłoże. Świadczy o tym chociażby zeznanie złożone przez jednego z członków – Józefa Nowakowskiego. Cytuję "nasz dowódca dał nam rozkaz, żeby jak najwięcej tępić czynnych członków PPR i zmuszać ich do wystąpienia z partii, mówił, że zostanie obalony rząd i przyjdzie Rząd Londyński, i za naszą pracę nas wynagrodzi".

 

Siedzibą organizacji był Kościerzyn Wielki (Polinowo) w gminie Wyrzysk. W wymienionej wsi Julian Bauc pracował jako szewc, świadcząc usługi dla okolicznej ludności w domu siostry Mariana Myszki – Stefanii. Czasowo mieszkali tam także inni członkowie grupy. Z reguły jednak ukrywali się w pobliskim lesie, gdzie mieli specjalnie przygotowany bunkier (składowali tam broń, mundury, żywność oraz przedmioty zdobyte w drodze rekwizycji). Bezpieczeństwo i schronienie zapewniali grupie Bauca/Myszki także współpracownicy, któzy rozsiani byli w kilku miejscowościach na terenie powiatów: złotowskiego, sępoleńskiego i wyrzyskiego.

 

Członkowie formacji byli dobrze uzbrojeni. Posiadali karabin maszynowy, 4 automaty, 5 pistoletów, 10 karabinów. Trudno natomiast określić stan ilościowy grupy. Według charakterystyki sporządzonej w 1973 roku przez ppłk A. Wesołowskiego, w okresie lat 1945-47 przewinęło się przez nią 13 osób. Z całą pewnością są to jednak niepełne dane. Nieznana jest także struktura organizacyjna grupy. Wiadomo jedynie, że na czele stał Julian Bauc, jego zastępcą był zaś Marian Myszka. Wymienieni sporadycznie używali stopni wojskowych. Pierwszy określał się mianem kapitana, drugi porucznika. Nie wiadomo jednak jakie mieli do tego umocowanie, podobnie brak informacji na temat składania przysięgi przez członków grupy.

 

Marian Myszka pełnił funkcję zastępcy, a po śmierci Juliana Bauca (2 lipca 1946), dowódcy formacji. Obrał sobie pseudonim "Łoś". Najsłynniejszą akcją grupy było rozbicie aresztu (więzienia przy Sądzie Grodzkim) w Wyrzysku. Zdarzenie miało miejsce 24 maja 1946 roku. Prawdopodobnie wzięło w nim udział 8 osób. Dwie z nich nie należały jednak do grupy Bauca. Mowa m.in. o Leonie Mellerze – przed wojną zawodowym oficerze Wojska Polskiego. W okresie okupacji niemieckiej Meller działał w konspiracji w okręgu lubelskim AK. W 1944 roku został deportowany do ZSRS. Na ziemie polskie powrócił w bliżej nieznanych okolicznościach we wrześniu 1945 roku. Zamieszkał w Liszkowie, gdzie przebywały jego siostry (żonę i dzieci stracił w okresie okupacji). W czerwcu 1946 roku stanął na czele najsłynniejszej antykomunistycznej formacji na Krajnie – mowa o grupie "Jędrusia". Należy podkreślić, że to właśnie tej grupie historycy przez wiele lat błędnie przypisywali rozbicie więzienia przy Sądzie Grodzkim w Wyrzysku (24 maja 1946 ).

 

Operacja rozbicia aresztu w Wyrzysku rozpoczęła się od fortelu. Marian Myszka nadał fonogram do MO w Wyrzysku o rzekomym napadzie w Górowatkach w powiecie sępoleńskim. Dzięki temu podstępowi znaczna liczba funkcjonariuszy MO i UB opuściła Wyrzysk. Wówczas członkowie grupy przystąpili do realizacji planu. Jan Krywoszyn ps. "Czarny" podszedł do furty więzienia, zadzwonił i podał się za funkcjonariusza UB. Nie zostal jednak wpuszczony, bo nie znał hasła. Nie załamało to jednak realizacji planu. Celowo uszkodzony dzwonek dalej emitował bowiem sygnał. Gdy nieprzeczuwający niczego strażnik wyszedł na zewnątrz, aby naprawić usterkę, doskoczyli do niego partyzanci. W tym czasie przebieg akcji przed budynkiem zabezpieczało dwóch pozostałych.

 

Po dostaniu się do środka obezwładniono drugiego strażnika. Następnie uczestnicy akcji, podając się za żołnierzy AK, nawoływali przetrzymywane osoby do opuszczenia cel. Ponadto przejęli znajdującą się w magazynie broń. Warto nadmienić, że wśród więzionych były m.in. osoby związane z założoną latem 1945 roku na terenie powiatu wyrzyskiego antykomunistyczną organizacją o nazwie "AK" (jej inicjatorem był por. Tadeusz Tracz-Komentowski). Efekt akcji to uwolnienie ponad czterdziestu więźniów. Niektórzy z nich ukryli się bądź też zasilili antykomunistyczne formacje działające na Krajnie. Spora grupa wróciła jednak do aresztu już następnego dnia, obawiając się zapewne konsekwencji wynikających z faktu ucieczki.

 

Niewykluczone, że na sprawny przebieg akcji wpływ miało współdziałanie z niektórymi funkcjonariuszami milicji. Na taką ewentualność wskazują akta wytworzone przez UB. Bezpieka interesowała się zwłaszcza milicjantem Stanisławem Bieniasem. Brat jego ukochanej – Stanisław Musiał – był bowiem jednym z uwolnionych. Odbywał karę pozbawienia wolności za nielegalne posiadanie broni. UB badało m.in. wątek rzekomego warunku, który mieli postawić rodzice ukochanej Bieniasa. Miał on polegać na pomocy w uwolnieniu syna w zamian za wyrażenie zgody na rękę córki. Trudno zweryfikować, czy tego rodzaju "transakcja" miała miejsce. Nie ulega jednak wątpliwości, że Stanisław Musiał miał wiedzę o planowanej akcji na więzienie w Wyrzysku. Trzeba także zaznaczyć, że członek grupy Bauca – Jan Krywoszyn ps. "Czarny" – był bardzo bliskim przyjacielem siostry Bieniasa.

 

Rozbicie aresztu nie zakończyło akcji w Wyrzysku. Kolejnym etapem była próba przeprowadzenia rekwizycji w Miejskiej Komunalnej Kasie Oszczędnościowej. Plan nie powiódł się jednak. Stało się tak m.in. za sprawą młodego Jana Grzesiaka – członka ORMO, który bronił budynku. W trakcie wymiany ognia został śmiertelnie ranny. W międzyczasie powróciły do Wyrzyska siły MO i UB. To ostatecznie zmusiło partyzantów do odwrotu. Warto nadmienić, że w miejscu, w którym nastąpił zgon Jana Grzesiaka znajduje się obecnie pamiątkowa tablica, która poświęcona jest jego pamięci.

CDN....

 

Piotr Tomasz

Historyk-regionalista, emigrant, prawnik

 

fotografia przedstawia Marian Myszkę i areszt śledczy, źródło: https://slady.ipn.gov.pl

Piotr Tomasz
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
debian
debian 04.06.2018, 11:26
Na wojnie i po wojnie czyli przede wszystkim za Stalina zginęli najlepsi polscy obywatele, bo podli nie ginęli tak gdyż kolaborowali itp. A do sądów, prokuratur i UB przywieziono z ZSRR tysiące ichniejszych obywateli http://pamietnikwindykatora.pl… Wyżej wymienione zawody a zwłaszcza sędziowie, są dziedziczone skutkiem czego w sądach mamy obecnie mnóstwo potomków tych ze stalinowskiego nadania. A geny są często dziedziczone więc mamy to co mamy.
Pio Tomasz (autor)
Pio Tomasz (autor) 04.06.2018, 16:43
Zgadzam się. W wielu sferach życia społecznego łatwo odnaleźć elementy charakterystyczne dla dynastii

Pozostałe