W okolicach Krajenki znaleziono fragment pociągu pancernego!

  • 01.04.2020, 00:01 (aktualizacja 01.04.2020, 23:10)
  • Józef Frączyński
W okolicach Krajenki znaleziono fragment pociągu pancernego!
Historia to niezwykle dynamiczna dziedzina nauki. Dlatego stawianie kropki i zamykanie pewnych jej fragmentów zawsze rodzi niebezpieczeństwo, że za chwilę nastąpi konieczność zweryfikowania rzucanych w przestrzeń słów. Tak może stać się w przypadku historii walk o Krajenkę w styczniu 1945. Wszystko za sprawą pracowników interwencyjnych, którzy podczas porządkowania terenu przy nasypie linii kolejowej Chojnice – Piła dokonali ciekawego odkrycia.

Na wstępie artykułu warto zacytować krajeńskiego historyka-regionalistę, Henryka Brodziaka, który w opracowaniu Krajenka miasto i gmina (Krajenka 2001) tak opisywał walki o miasto. „Walki o Krajenkę rozpoczęły się późnym wieczorem w niedzielę, dnia 28 stycznia. Piechota oddziałów radzieckich zaatakowała miasto od strony Augustowa, Śmiardowa, Czajcza i Wąsosza. Po stronie niemieckiej włączyły się dwa pociągi pancerne. Jeden z nich zatrzymał się na torze obok przejazdu kolejowego Krajenka – Wąsosz. Drugi na wysokości wsi Łońsko. Obrona niemiecka nie była szczelna i już w nocy do miasta wdarła się grupa żołnierzy radzieckich. Podczas walk pierwszej nocy poległo kilkunastu żołnierzy radzieckich, głównie w okolicy nastawni kolejowej i na polu rolnika Skrentnego. Kilkunastu żołnierzy radzieckich zostało też rannych. Dla nich zorganizowano szpital polowy w domu mieszkalnym przy ulicy B. Domańskiego 5 (w tym czasie Horst Wessel Str.). Walki w mieście trwały jeszcze następnego dnia. Działa radzieckie ustawione w Barankowie prowadziły pojedynek z niemieckim pociągiem pancernym stojącym obok gospodarstwa rolnika Schuddy w ciągu godzin przedpołudniowych 29 stycznia. Ostatecznie pociąg pancerny został trafiony w wagon amunicyjny. Detonacje trwały przez parę godzin. Siła wybuchów była tak wielka, że jeden z żołnierzy załogi pociągu został odrzucony na kilkadziesiąt metrów i jego zwłoki przez kilka dni wisiały na przewodach telefonicznych”. Według regionalisty-historyka, drugi pociąg pancerny wycofał się w kierunku Chojnic.

 

W kontekście znaleziska oraz przytoczonego opisu można przyjąć trzy hipotezy:

 

Pierwsza, że pociąg pancerny nr 1 nie został zniszczony tuż przy drodze Krajenka – Wąsosz, stało się to nieco dalej, na wysokości wsi Łońsko,

 

Druga, że pociąg pancerny nr 1 został zniszczony przy drodze Krajenka – Wąsosz (czyli tak jak opisuje H. Brodziak), a znaleziony fragment pochodzi od pociągu pancernego nr 2, który został uszkodzony/zniszczony koło Łońska. Według Brodziaka odjechał w kierunku Chojnic

 

Trzecia wersja jest taka, że Krajenki bronił tylko jeden pociąg pancerny i został zniszczony bliżej Łońska, czyli nie przy szlaku Wąsosz – Krajenka.

 

 

Oczywiście każda z przedstawionych hipotez może być prawdziwa. Odpowiedź która z nich jest niezwykle trudna. Sprawy nie ułatwiają także zachodnie publikacje oraz nieliczne wspomnienia mieszkańców Ziemi Krajeńskiej. Na przykład Christopher Duffy w publikacji „Czerwony szturm na Rzeszę” wspomina o działaniach załogi pociągu pancernego, która w trakcie walk o Piłę wyprowadziła pociąg z amunicją i zaopatrzeniem, dosłownie spod nosa żołnierzy radzieckich. Co było dalej? Dalszą część historii dopowiadają wspomnienia jednego z mieszkańców Ziemi Krajeńskiej. Cytat „Pracowałem na gospodarstwie rolnym w Strusendorf wybudowanie Głubczyna. 25 na 26 stycznia 45 roku, gdy czołgi rosyjskie od strony Koszyce - Płotki zaatakowały Piłę, odwoziłem gospodarzy niemieckich powołanych do Volksturmu.. Gdy z przedmieścia, już po północy, samotnie wracałem, w kierunku Skórki, od strony szosy Śmiłowskiej trwała bezustanna kanonada dział czołgowych i terkot karabinów maszynowych. Przed Skórką na szosie stała kolumna samochodów wojskowych, której nie było gdy jechaliśmy do Piły. Zatrzymał mnie wartownik i spytał: po co i dokąd chcę jechać? Gdy mu powiedziałem to kazał mi wracać, bo tam są już Rosjanie. Prosiłem by mnie przepuścił bo czekają na mnie następni, których mam odwieźć (skłamałem ze strachu że mnie nie przepuści). Nie robił mi żadnej trudności tylko powiedział  - jak jesteś taki głupi to jedź. Uradowany taką decyzją ruszyłem pędem z miejsca. Na gospodarstwo powróciłem bez dalszych przeszkód. Rosjan jeszcze nie było.

Nie przybyli jeszcze i 27 w sobotę. Z samego rana przyszedł sąsiad Wendt, który nie zgłosił się do Volksturmu i po uzgodnieniu z panią Erdmann gdzie pracowałem, kazał mi zaprzęgnąć konie do sani i z Jurkiem Szlugą, synem polskiej rodziny u niego pracującej, pojechać do młyna w Skórce i przywieźć mąkę. Wioska była całkowicie już opuszczona. Gdy podjechaliśmy pod młyn i weszliśmy do środka zobaczyliśmy przez okna, że na skraju zagajnika za młynem stoją czołgi. Widoczne były tylko lufy wystające z zagajnika. Nie zabraliśmy ani jednego worka mąki tylko galopem powróciliśmy.
Pan Wendt nie dał wiary naszym opowiadaniom i kazał mi po południu ponownie pojechać z panem Szlugą. Tym razem nie dojechaliśmy nawet do wioski. Po wyjeździe zza lasu, gdy wioskę było już widać zobaczyliśmy na stacji stojący pociąg. Zanim się zorientowaliśmy co to za pociąg, przeleciał nad nami pierwszy pocisk i wybuchł po drugiej stronie drogi. Konie z miejsca same zawróciły i galopem pobiegły w stronę lasu. Jeszcze dwa pociski, jeden za nami i drugi z drugiej strony sani wybuchły i jednocześnie nastąpiła przeogromna eksplozja a nad wioską ukazała się czarna chmura dymu.
Po wojnie w tym miejscu leżał wywrócony pociąg pancerny, a wokoło masę porozrywanych ciał żołnierzy, których pochowano w zbiorowej mogile obok torowiska gdzie leżał ten pociąg”.

W tym miejscu należy wyjaśnić, że ważący kilkadziesiąt kilogramów obiekt stanowi prawdopodobnie fragment wieżyczki strzelniczej, w której znajdował się karabin maszynowy Maxim MG 08/15 kaliber 7,92 mm. Broni oraz innych fragmentów nie udało się odnaleźć pracującym robotnikom. Nie wyciągnęli oni również znaleziska z grząskiego terenu, który warto osuszyć i poddać eksploracji. Niestety istniejące prawo zabrania pasjonatom historii na tego rodzaju działania. Pozostaje zatem czekać na ruch ze strony instytucji państwowych. Zostały one powiadomione drogą internetową o znalezisku. Trudno jednak przewidzieć, ze względu na panującą epidemię koronawirusa, kiedy Konserwator Zabytków i inny organa podejmą jakiekolwiek czynności. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że do czasu reakcji odpowiednich władz pozostałości po pancernym pociągu nie padną łupem zbieraczy złomu, nie są bowiem zabezpieczone w jakikolwiek sposób. Byłaby to wielka strata dla regionalnej historii, która wciąż szuka odpowiedzi na wiele pytań dotyczących II wojny światowej. A może Państwo dysponujecie informacjami na temat niemieckich pociągów pancernych, które operowały w styczniu 1945 roku na trasie Piła – Krajenka - Złotów? Będziemy wdzięczni za jakiekolwiek informacje.

 

Józef Frączyński

 

ps. zawiadomieni o znalezisku rekonstruktorzy ze Złotowa, którzy od lat pielęgnują dzieje Wehrmachtu, postanowili upamiętnić to miejsce. Powstanie krzyż i okolicznościowa tabliczka, która będzie przypominała o tragicznym losie niemieckich żołnierzy

 

Prima aprilis;) Oczywiście część informacji zawarta w artykule jest prawdziwa. Inne wymagają weryfikacji. Żartem jest m.in. fragment, który mówi o znalezieniu wieżyczki strzelniczej. Oczywiście historia walk o Krajenkę będzie przedmiotem dalszych badań. Także sprawa pociągu. Dziękuję za komentarze/wiadomości. Najlepszy pochodzi od osoby, która rzekomo posiada cały wagon:)

Józef Frączyński

Załączone pliki do pobrania (1)

Zdjęcia (6)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
janusz
janusz 01.04.2020, 16:26
Druga wersja opisana w artykule jest najprawdopodobniej prawdziwa...tak mowi moj ojciec ktory bawil sie jako dziecko we wraku pociagu pancernego kolo przejazdu krajenka-wasosz...zapraszam w imieniu mojego taty do rozmowy o tym wydarzeniu,moze dowie sie Pan cos nowego...Janusz Schudda,Wasoszki 3
Autor
Autor 01.04.2020, 23:12
Dziękuję. Po ustąpieniu epidemii. Pozdrawiam

Pozostałe