Rocznica rozbicia aresztu w Wyrzysku

  • 23.05.2020, 12:21 (aktualizacja 15.06.2020, 23:30)
Rocznica rozbicia aresztu w Wyrzysku
24 maja 2020 roku przypada 74 rocznica rozbicia aresztu PUBP w Wyrzysku. Dokonała tego formacja Juliana Bauca i Mariana Myszki. W zachowanych raportach "bezpieka" określała wymienioną formację jako "terrorystyczno – rabunkową o zabarwieniu AK". Można odnaleźć także zapisy, które sugerują powiązania z NSZ.

Oczywiście do tego rodzaju określeń należy podchodzić z bardzo dużym dystansem. Funkcjonariusze UB mieli bowiem w zwyczaju dość dowolnie przypisywać określone zabarwienie polityczne poszczególnym grupom. Niewątpliwie jednak formacja Bauca/Myszki miała antykomunistyczny charakter. Dowodzą tego m.in. słowa jednego z jej członków – Józefa Nowakowskiego. Brzmiały one następująco: "Nasz dowódca dał nam rozkaz, żeby jak najwięcej tępić czynnych członków PPR i zmuszać ich do wystąpienia z partii, mówił, że zostanie obalony rząd i przyjdzie Rząd Londyński, i za naszą pracę nas wynagrodzi".

Siedzibą organizacji był Kościerzyn Wielki (Polinowo) w gminie Wyrzysk. W wymienionej wsi Julian Bauc pracował jako szewc. Swoje usługi świadczył w domu siostry Mariana Myszki – Stefanii. Sporadycznie mieszkali tam także inni członkowie grupy, którzy z reguły ukrywali się w pobliskim lesie  (mieli specjalnie przygotowany bunkier, w którym składowali broń, mundury, żywność oraz przedmioty zdobyte w drodze rekwizycji). Bezpieczeństwo i schronienie zapewniali grupie Bauca/Myszki także współpracownicy, którzy rozsiani byli w kilku miejscowościach na terenie powiatów: złotowskiego, sępoleńskiego i wyrzyskiego.

Członkowie formacji byli dość dobrze uzbrojeni. Posiadali karabin maszynowy, 4 automaty, 5 pistoletów, 10 karabinów. Niestety trudno określić stan ilościowy organizacji. Według charakterystyki sporządzonej w 1973 roku przez ppłk. A. Wesołowskiego, w okresie lat 1945-47 przewinęło się przez nią 13 osób. Podobne problemy rodzą się w przypadku chęci precyzyjnego określenia struktury organizacyjnej formacji. Wiadomo jedynie, że na czele stał Julian Bauc "Huragan", a jego zastępcą był Marian Myszka "Łoś" [po śmierci Bauca (2 lipca 1946) "Łoś" został dowódcą organizacji]. Bauc i Myszka sporadycznie używali stopni wojskowych. Pierwszy określał się mianem kapitana, drugi porucznika. Nie wiadomo jakie mieli do tego umocowanie, podobnie brak informacji na temat składania przysięgi przez członków grupy.

Najsłynniejszą akcją grupy było rozbicie aresztu (więzienia przy Sądzie Grodzkim) w Wyrzysku. Zdarzenie miało miejsce 24 maja 1946 roku. Wzięło w nim udział 8 osób. Prawdopodobnie dwie z nich nie były w tym czasie członkami grupy Bauca. Mowa m.in. o Leonie Mellerze - zawodowym oficerze Wojska Polskiego. W okresie okupacji niemieckiej Meller działał w konspiracji w okręgu lubelskim AK. W 1944 roku został deportowany do ZSRS. Na ziemie polskie powrócił w bliżej nieznanych okolicznościach we wrześniu 1945 roku. Zamieszkał w Liszkowie (we wsi mieszkała jego siostra (żonę i dzieci stracił w okresie okupacji). Warto wspomnieć, że w czerwcu 1946 roku stanął na czele najsłynniejszej antykomunistycznej formacji na Krajnie – mowa o grupie "Jędrusia". To właśnie tej grupie historycy przez wiele lat błędnie przypisywali rozbicie więzienia przy Sądzie Grodzkim w Wyrzysku (24 maja 1946 ).

Operacja rozbicia aresztu w Wyrzysku rozpoczęła się od fortelu. Marian Myszka nadał fonogram do MO w Wyrzysku o rzekomym napadzie w Górowatkach w powiecie sępoleńskim. Dzięki temu podstępowi znaczna liczba funkcjonariuszy MO i UB opuściła Wyrzysk. Wówczas członkowie grupy przystąpili do realizacji planu. Jan Krywoszyn ps. "Czarny" podszedł do furty więzienia, zadzwonił i podał się za funkcjonariusza UB. Nie został jednak wpuszczony, bo nie znał hasła. Nie załamało to jednak realizacji planu. Celowo uszkodzony dzwonek dalej emitował bowiem sygnał. Nieprzeczuwający podstępu strażnik wyszedł na zewnątrz  naprawić usterkę. Wówczas doskoczyli do niego partyzanci. Przebieg akcji przed budynkiem zabezpieczało dwóch pozostałych..

Po dostaniu się do środka partyzanci obezwładnili drugiego strażnika. Następnie, podając się za żołnierzy AK, nawoływali przetrzymywane osoby do opuszczenia cel. Ponadto przejęli znajdującą się w magazynie broń. Warto nadmienić, że wśród więzionych były m.in. osoby związane z założoną latem 1945 roku na terenie powiatu wyrzyskiego antykomunistyczną organizacją o nazwie "AK" (jej inicjatorem był por. Tadeusz Tracz-Komentowski). Efektem akcji grupy Bauca/Myszki stało się uwolnienie ponad czterdziestu więźniów. Niektórzy z nich ukryli się w różnych częściach kraju bądź też zasilili antykomunistyczne formacje działające na Krajnie. Znaczna część uciekinierów wróciła do aresztu już następnego dnia, obawiając się zapewne konsekwencji wynikających z faktu ucieczki.

Niewykluczone, że na sprawny przebieg akcji w Wyrzysku mogło mieć wpływ współdziałanie z niektórymi funkcjonariuszami milicji. Na taką ewentualność wskazują akta wytworzone przez UB. Bezpieka interesowała się zwłaszcza milicjantem Stanisławem Bieniasem. Brat jego ukochanej – Stanisław Musiał – był bowiem jednym z uwolnionych. Odbywał karę pozbawienia wolności za nielegalne posiadanie broni. UB badało m.in. wątek rzekomego warunku, który mieli postawić rodzice ukochanej Bieniasa. Miał on polegać na pomocy w uwolnieniu syna w zamian za wyrażenie zgody na małżeństwo z ich córką. Czy tego rodzaju "transakcja" rzeczywiście miała miejsce? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Nie ulega jednak wątpliwości, że Stanisław Musiał miał wiedzę o planowanej akcji na więzienie w Wyrzysku. Warto także wspomnieć, że Jan Krywoszyn ps. "Czarny", członek formacji Bauca, był bardzo bliskim przyjacielem siostry Bieniasa.

Rozbicie aresztu nie zakończyło akcji w Wyrzysku. Kolejnym etapem była próba przeprowadzenia rekwizycji w Miejskiej Komunalnej Kasie Oszczędnościowej. Plan nie powiódł się jednak. Stało się tak m.in. za sprawą Jana Grzesiaka – członka ORMO, który został zastrzelony w trakcie obrony budynku. W miejscu jego śmierci znajduje się obecnie tablica pamiątkowa. 

Początek rozbicia grupy Bauca Myszki datuje się na 2 lipca 1946 roku. Około 3 nad ranem pluton operacyjny pod dowództwem chorążego Andrzejewskiego, w obecności funkcjonariusza KPMO Białka z Wyrzyska, pojawił się na terenie Kościerzyna Wielkiego (Polinowo). Otoczono gospodarstwo, którego właścicielem była siostra Mariana Myszki – Stefania. Nieudaną próbę przebicia się przez obławę podjął dowódca grupy - Julian Bauc. Zdołał przebiec zaledwie kilka metrów. Trafiony salwą z automatów funkcjonariuszy zginął na miejscu. W trakcie przeszukania gospodarstwa funkcjonariusze UB natrafili na ukrytych w stodole partyzantów: Stanisława Nowakowskiego oraz Jana Krywoszyna. Według dokumentów sporządzonych przez bezpiekę ten ostatni nie pozwolił się aresztować. Rzekomo strzelił sobie aż trzykrotnie w klatkę piersiową. 

Akcja w Kościerzynie Wielkim spowodowała, że widmo aresztowania pojawiło się także nad głowami innych członków organizacji. Niektórzy z partyzantów, widząc wzmożoną aktywność bezpieki, zaprzestali działalności już na początku lipca 1946 roku i ukryli się w różnych częściach kraju. Trzech z nich dotrwało nawet do amnestii 1947 roku, ujawniając się i unikając "sprawiedliwości" wymierzonej ręką "komunistycznego sądownictwa". Inni nie mieli tyle szczęścia. Aresztowany 2 lipca 1946 roku Józef Nowakowski został skazany przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu na karę śmierci (26 października 1946) i rozstrzelany. Tadeusz Lamprecht usłyszał wyrok dożywocia. Pozostałych zatrzymanych skazano na długoletnie więzienie. Interesujący jest fakt, że bezpiece, pomimo usilnych starań, nie udało się aresztować Mariana Myszki.

Prawdopodobnie późnym latem 1946 roku opuścił on teren Krajny. Wiadomo również, że zmienił tożsamość i nazywał się Wiktor Kowalski. Kolejny pewny fakt dotyczy sakramentu małżeństwa, który został zawarty w Przasnyszu. W 1948 roku jego partnerką życiową została mieszkanka tej miejscowości o imieniu Filomena. Małżonkowie mieszkali w miejscowości Bogatynia. Wychowywali dwójkę dzieci. Według zeznania Feliksa Myszki (brat Mariana) – Marian Myszka do Bogatyni przyjechał w 1946 roku i zatrudnił się (już pod przybranym nazwiskiem) jako strażnik. Następnie pracował  na stanowisku komendanta straży pożarnej w kopalni węgla w Turoszowie. Zapewne dla lepszego kamuflażu wstąpił również do PZPR. Według zachowanych dokumentów był szanowanym obywatelem.

Znane są okoliczności śmierci Mariana Myszki. 28 czerwca 1952 roku wybuchł pożar w Opalni Zdrój. Załoga ze swoim komendantem Myszką/Kowalskim udała się na akcję. W drodze do pożaru kierowca samochodu strażackiego chciał wyminąć furmankę. W trakcie wykonywania manewru wpadł jednak do rowu, a to z kolei spowodowało wywrócenie się auta. W następstwie wypadku burta samochodu przygniotła klatkę piersiową komendanta Myszki/Kowalskiego. W wyniku doznanych obrażeń zmarł krótko po przewiezieniu do szpitala. Pogrzeb Mariana Myszki/Wiktora Kowalskiego odbył się z wielkimi honorami w Przasnyszu. Uczestniczyli w nim przedstawiciele różnych instytucji państwowych. Prawdopodobnie był to jedyny taki przypadek w latach 1944-56, kiedy to władza ludowa składała hołd uczestnikowi antykomunistycznego podziemia, 

 

Piotr Tomasz

źródła:

Alicja Paczoska- Hauke: "Oddział Leona Mellera Jędrusia", Zeszyty Historyczne WiN nr 43, 2016.

materiały IPN Bydgoszcz, Szczecin, Poznań, Warszawa,

zbiory własne autora

Zdjęcia (4)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe